wtorek, 15 stycznia 2019

33. Owocowy zawrót głowy... Sun-Drenched Apricot Rose

33. Owocowy zawrót głowy... Sun-Drenched Apricot Rose

Witajcie Kochani! :)

Dzisiejszym postem przywołamy sobie odrobinę wiosny- będzie słodko, owocowo i energetyzująco. Ciekawi? ;)

Sun-Drenched Apricot Rose Yankee Candle 


Tradycyjnie zacznę od aspektów wizualnych tartaletki. Śliczny, głęboko morelowy kolor wosku to pierwsze, na co zwróciłam uwagę podczas zakupu tego maluszka. Etykieta prosta, podpowiadająca konsumentowi, jakiego zapachu może się spodziewać, ale czy na pewno mamy tutaj do czynienia z zapachem kwiatowym? No nie, nawet w najmniejszym stopniu nie wyczuwam tutaj morelowej róży, a jedynie samą morelę, ewentualnie brzoskwinię. Śliczny, soczysty, słodki zarazem, przywodzący na myśl dojrzałe w słońcu owoce- tak opisałabym zapach tego wosku. Moc ma świetną, nie przytłacza. Miłośnikom zapachów owocowych z całego serca polecam! :) Chociaż myślę, że jest to jeden z takich zapachów, który spodoba się większości.


Ściskam, 
Martyna :) 

sobota, 5 stycznia 2019

32. Ciesz się drobnymi rzeczami... Sweet Nothings Yankee Candle

32. Ciesz się drobnymi rzeczami... Sweet Nothings Yankee Candle

Witajcie Kochani! :)

Pierwszy post w 2019 roku, mam nadzieję, że weszliście w niego pełni optymizmu i chęci do działania. :)  Skoro o optymiźmie mowa, dzisiaj o zapachu, który pozytywnie nastraja, a nazwa przypomina nam o tym, aby w życiu cieszyć się drobnostkami.. 

Sweet Nothings Yankee Candle 


Urocza etykieta, piękny, pudrowo-fioletowy kolor wosku, nazwa... Ta zapachowa tartaletka cieszy oko, przywołując na myśl beztroskie chwile, czego symbolem są bańki mydlane przedstawione na etykiecie. I taki właśnie jest sam zapach- beztroski, nieco pudrowy, słodki, przypomina piękne, kobiece perfumy. Wyczuwam gdzieś w tle lekkie kwiaty. Aromat nie przytłacza, nie mdli, a stwarza idealną atmosferę w pomieszczeniu, chociaż mój nos szybko się do niego przyzwyczaja, dlatego mam wrażenie, że już go nie czuć. Wielbiciele lekkich, perfumowych kompozycji będą zachwyceni. :) Idealny zapach na poprawę humoru! 


Ściskam, 
Martyna :) 

piątek, 28 grudnia 2018

31. Nocy piękna, nocy gwiaździsta... Yankee Candle Enchanted Moon

31. Nocy piękna, nocy gwiaździsta... Yankee Candle Enchanted Moon

Witajcie Kochani! :)

To już ostatni post w tym roku, dlatego przygotowałam na dzisiaj równie wyjątkową świecę, która stała się moim małym odkryciem. :) Chciałabym również serdecznie podziękować Wam wszystkim za piękne życzenia świąteczne i noworoczne, sprawiliście mi tym ogromną radość, dziękuję! :)

Yankee Candle Enchanted Moon 


Nie ukrywam, że zakupiłam tę świecę ze względu na przepiękną etykietę. Nie pokładałam zbyt wielkich nadziei w samej kompozycji zapachowej, gdyż ta z opisu wydawała się nie trafiać w mój gust. Ale cóż, jak już zakup został poczyniony, trzeba odpalić. :) Okazuje się, że zapach zdecydowanie zyskuje w paleniu- to cudownie kwiatowy zapach, ciężki, cierpko-słodki, jakby różany. Faktycznie przypomina kobiece perfumy. Zaskoczeniem okazała się być również moc- wosk nie doszedł jeszcze do ścianek, a już było ją czuć dosyć wyraźnie, co prawda w małym pomieszczeniu, ale zawsze.. ;) Czy polecam? Myślę, że nie każdemu przypadnie ta świeca do gustu, bezpieczniej byłoby powąchać ją w sklepie stacjonarnym, ale że jest to zapach limitowany, może być z tym problem. Fani perfumeryjnych, kwiatowych zapachów powinni być zadowoleni. :)


Udanej zabawy sylwestrowej oraz szczęśliwego Nowego Roku!

Ściskam, 
Martyna :) 

poniedziałek, 24 grudnia 2018

30. Merry Xmas Everyone!

30. Merry Xmas Everyone!
Foto: hispanico. pl

Najdrożsi!

W dniu tak wyjątkowym, pragnę wszystkim swoim czytelnikom życzyć zdrowych, spokojnych, pełnych rodzinnych chwil świąt Bożego Narodzenia. Wypocznijcie i korzystajcie z tego magicznego czasu, a my widzimy się tuż po świętach w kolejnej recenzji. 

Raz jeszcze Wesołych Świąt!
~Martyna :) 

wtorek, 18 grudnia 2018

29. Daj się ponieść przyjemności... Marshmallow Fudge Goose Creek Candle

29. Daj się ponieść przyjemności... Marshmallow Fudge Goose Creek Candle

Witajcie Kochani! :)

Czekolada jest dobra na wszelkie zło tego świata, na pewno się ze mną zgodzicie. :) Sprawa jest jeszcze fajniejsza, jeśli nie tylko ją smakujemy, ale również czujemy jej aromat w swoich nozdrzach- istny raj dla zmysłów! Dzisiejszy post, jak już się domyśliliście, będzie aż ociekał czekoladą. Skusicie się? ;)

Marshmallow Fudge Goose Creek Candle


Urocza etykieta wosku to pierwsze, co zwróciło moją uwagę podczas zakupów. Uśmiechnięty bałwanek z pianek marshmallow w kubku pysznej, kremowej czekolady... Zapach jest dokładnym odzwierciedleniem tego, co widzicie na etykiecie. Na pierwszy plan wybija się gorzka czekolada- prawdziwa, wytrawna, bez krzty sztuczności. Tuż za nią do głosu dochodzi kremowa, mega słodka śmietanka, która nadaje kompozycji niezwykle mlecznego, kremowego charakteru. Momentami zapach ten kojarzy mi się z czekoladowym nadzieniem do pączków mojej babci. :) Pycha! Raj dla koneserów czekolady, jeśli nim jesteś, przepadniesz.. :)


Ściskam, 
Martyna :) 

sobota, 8 grudnia 2018

28. Święta za pasem... Jingle Bells Goose Creek Candle

28. Święta za pasem... Jingle Bells Goose Creek Candle

Witajcie Kochani! :)

Czujecie już świąteczną aurę? Ja niestety nie, ale wchodząc na Wasze blogi i czytając blogmasy, staram się jakoś wdrożyć w ten klimat. :) Dzisiaj zapraszam Was na recenzję iście zimowego zapachu... ale zanim przejdziemy do recenzji, chciałabym Wam bardzo podziękować za to, że jesteście tutaj ze mną, że grono obserwatorów stale się powiększa. Wspaniale jest dzielić się swoją pasją z innymi! :) 

Jingle Bells Goose Creek Candle 


Wosk, który widzicie powyżej to prawdziwy hit na zimę wśród maniaków świec i wosków zapachowych. Nic dziwnego, śliczna etykieta z reniferem zdecydowanie przyciąga uwagę potencjalnego konsumenta. Zapach? To mix owoców- gruszki, jabłka, mandarynki i moreli obficie posypanych cukrem. Ja czuję tutaj jeszcze jakąś nutę, której nie potrafię zidentyfikować, może to drewno? W każdym razie sprawia ona, że zapach nie jest mdlący i przesłodzony. Moc kostki wosku jest dobra, ale nie przytłaczająca. Jeśli chcecie wypróbować ten zapach, polecam Wam właśnie wosk, świeca jest mało wyczuwalna, no chyba, że preferujecie takie subtelne zapachy. :) Ponadto, w tym miesiącu kupicie Renifera z 25% rabatem do końca grudnia. Warto skorzystać! Zapach powinien spodobać się każdemu.


Ściskam, 
Martyna :) 

wtorek, 27 listopada 2018

27. A do kawki.. bułka z rodzynkami... Pain au Raisin Yankee Candle

27. A do kawki.. bułka z rodzynkami... Pain au Raisin Yankee Candle

Witajcie Kochani! :)

Dzisiejszą recenzją przeniosę Was do cukierni, dosłownie! :) Tradycyjnej, gdzie każdy wypiek przyrządzany jest wedle domowej receptury. To co, gotowi? Wytrwajcie do końca postu, bo mam dla Was małą niespodziankę. :)

Pain au Raisin Yankee Candle


Będę szczera- to moje trzecie spotkanie z tym beżowym, jakże apetycznym wizualnie woskiem. Dwa poprzednie nie niosą za sobą pozytywnych wspomnień. Zapach ten zapadł mi w pamięć jako bardzo cynamonowy, ulepkowaty dusiciel. Dziwiłam się sobie, bo przecież uwielbiam kategorię Food&Spice, a w internecie aż roi się od zachwytów nad tym zapachem. Jakie to było moje zdziwienie, kiedy w paczuszce od Zapach Mojego Domu zobaczyłam ten nieszczęsny wosk. Możecie to sobie tylko wyobrazić. ;) Ale cóż, jeśli los zadecydował za mnie, trzeba wypróbować! I co się stało? Zakochałam się w nim. Teraz już rozumiem jego fenomen. Czuję ciepłą, drożdżową bułeczkę z dodatkiem prawdziwego masła, szczyptą cynamonu, a w tle pobrzmiewają rodzynki nasączone alkoholem, które sprawiają, że aromat nie jest mdlący. Cudo! :) Bardzo ubolewam nad faktem, że Bułeczka zostaje wycofana. Jeśli chcecie, tak jak ja, zakochać się w niej, nie czekajcie. Woski są jeszcze w miarę dobrze dostępne, gorzej ze świecami. Ja jednak będę próbowała zdobyć chociaż średni słoik. :)
A teraz wspomniana niespodzianka. :) Na kod ZAPACH25 macie 25% zniżki na cały asortyment z sklepie Zapach Mojego Domu do wykorzystania do końca bieżącego roku. :) Jedna osoba może użyć kodu dwukrotnie. Miłych zakupów! :)


Ściskam, 
Martyna :) 

poniedziałek, 19 listopada 2018

26. Jesienny klejnot... Autumn Pearl Yankee Candle

26. Jesienny klejnot... Autumn Pearl Yankee Candle

Witajcie Kochani! :)

W dzisiejszym poście weźmiemy na warsztat zapach, który skradł serca wielu Świecoholików, ja natomiast miałam z nim trudną relację.. Ciekawi? ;) Zapraszam do dalszej części wpisu!

Autumn Pearl Yankee Candle


Niepozorna etykieta, delikatnie szary kolor wosku, intrygująca nazwa... Zapragnęłam tego zapachu chociażby w samym wosku. Ciekawość wzięła górę. :) Nie żałuję, że wybrałam najmniejszy format, ponieważ krąży plotka, że zapach w pełnowymiarowym słoiku jest bardzo delikatny, dla niektórych wręcz niewyczuwalny. Szkoda, bo jest naprawdę ładny. Perfumeryjny, słodko-mydlany. Nut kwiatowych/owocowych nie wyczuwam. Wspomniałam we wstępie, że miałam z tym zapachem trudne relacje, dlaczego? Otóż wydaje mi się, że jest on wtórny, że już gdzieś coś podobnego czułam. Ponadto, jak większość osób zauważyła, nie mam pojęcia, dlaczego został on wypuszczony w kolekcji jesiennej. Zapach jest na tyle uniwersalny i nieskomplikowany, że świetnie wpisze się w okres wiosenny czy letni. Niemniej jednak warto wypróbować. :) Aromat jest przyjemny, może poprawić humor. ;)


Ściskam,
Martyna :) 

sobota, 3 listopada 2018

25. Rozgrzewająca aura jesieni... Pear Cooler Village Candle

25. Rozgrzewająca aura jesieni... Pear Cooler Village Candle

Witajcie Kochani! :)

Do napisania tego postu zbierałam się bardzo długo... Świeca, którą miałam przyjemność przetestować dzięki uprzejmości zespołu Aromanti wzbudzała we mnie wiele skrajnych emocji. Słowem- miałyśmy ze sobą bardzo trudną relację.. ;)

Pear Cooler Village Candle 


Pierwsze, na co bezwzględnie należy zwrócić uwagę, to wygląd świecy. Zapach pochodzi z najnowszej, jesiennej kolekcji tzw. disco-świeczek, czyli tych zamkniętych w przepięknych, kolorowych, metalicznych słojach. Taka świeca jest więc cudownym dopełnieniem wnętrza. :) Przechodząc do meritum, jak już wspomniałam we wstępie, miałam z tym zapachem naprawdę trudną relację. Przyznam szczerze- nie zrobił na mnie dobrego, pierwszego wrażenia. Jedyne, co czułam, to okropne, drażniące nuty przypraw korzennych- anyżu, gałki muszkatołowej, cynamonu... Po prostu nie! Pierwsze palenie było więc dla mnie małym koszmarkiem. Ale! Dałam ostatecznie świecy drugą szansę i.. Mamy piękny, iście jesienny, bardzo apetyczny zapach pysznego deseru jabłkowego z dodatkiem przypraw korzennych, ale nie takich drażniących, jakie czułam na początku. Nuta owocowa wiedzie zatem główny prym. Szkoda, że nie wyczuwam tutaj gruszki, która jest wymieniona w nutach zapachowych. Cóż, pomimo burzliwego początku, pokochałam się z tą świecą i umila mi ostatnio każdy jesienny wieczór. Polecam, piękny, jesienny przyjemniaczek. :) Fani zapachów owocowych i otulających będą zachwyceni!


Ściskam, 
Martyna :) 

środa, 24 października 2018

24. Mały unikat w kolekcji... Soft & Cuddly Yankee Candle

24. Mały unikat w kolekcji... Soft & Cuddly Yankee Candle

Witajcie Kochani! :)

Ostatnio na blogu zrobiło się trochę "kociakowo", w poprzednim poście rozprawialiśmy się z cudownym, czarnym kocurem od Goose Creek Candle, a dzisiaj przedstawię Wam koteczka konkurencyjnej marki...

Soft & Cuddly Yankee Candle



Jak wizualnie prezentuje się świeca, każdy widzi... Przeuroczy koteczek aż się prosi, żeby go pogłaskać. :D I jak tutaj przejść obojętnie obok takiej świecy? Etykieta trochę różni się od innych tej marki, być może jest to zapach z innej edycji. Tutaj muszę podkreślić, że ta świeca nie jest dostępna w Polsce, swoją nabyłam od Pani, która sprowadza Yankee Candle do Polski, kiedy wyjeżdża do rodziny mieszkającej w Stanach Zjednoczonych. No dobrze, pierwszą część mamy za sobą, teraz druga i najważniejsza- zapach. Najprościej mówiąc, czuję tutaj po prostu płyn do płukania tkanin. Jeśli miałabym opisać ten zapach dogłębniej, jest to połączenie pudru dla niemowląt, kremu i właśnie płynu do płukania, co z rezultacie daje zapach czysty, kremowy w odbiorze, praniowy. Przyjemny! :) Ale niestety, moc zapachu nie jest zbyt zadowalająca. Być może świeca jeszcze się rozkręci, ale podczas tych pierwszych paleń nie czułam jej wcale. Szkoda. Niemniej jednak bardzo cieszę się z posiadania jej, chociażby ze względu na to, że jest to zapach trudno dostępny, no i etykieta jest przecudna, co musicie mi przyznać. :)


Ściskam,
Martyna :) 

czwartek, 11 października 2018

23. W kocich objęciach... Warm & Welcome Goose Creek Candle

23. W kocich objęciach... Warm & Welcome Goose Creek Candle

Witajcie Kochani! :)

Dzisiaj przybywam do Was z recenzją świecy, która jeszcze przed swoją premierą zdobyła rzesze fanów, a to wszystko zasługuje swojej uroczej etykiecie z kotem w roli głównej. Który fan kociaków nie pokusiłby się o chociażby wosk? ;) Chyba żaden...

Warm & Welcome Goose Creek Candle


Jak już wspomniałam, bezdyskusyjnym atutem tej świecy jest etykieta przedstawiająca czarnego kocura, który wyleguje się na stosiku ciepłych swetrów. Przed nim, na stoliku, stoi czarny dzbanek i kubek, prawdopodobnie wypełniony aromatyczną kawą Mocha , jeśli powołać się na nuty zapachowe świecy. No właśnie, nuty zapachowe... Powiem szczerze, że spodziewałam się po tej świecy czegoś z kategorii zapachów "jedzeniowych", ale zostałam pozytywnie zaskoczona. :) Warm & Welcome  jest dla mnie przepiękną wonią słodkich, wyrafinowanych, kobiecych perfum, nieco ogoniastych. Czuję ciepły bursztyn, drzewo sandałowe, nuty drzewne, a to wszystko okraszone słodką, nieco puchatą wanilią. Coś cudownego! Zapach nie mdli, nie dusi, jest wprost idealny na chłodne, jesienne wieczory. Zdecydowanie zapach wart Waszej uwagi, ja jestem nim dosłownie oczarowana. :)


Ściskam,
Martyna :) 
Copyright © 2016 Zapachem pisane... , Blogger